Posty

Santa Claus Village - Rovaniemi, Finlandia

Obraz
Natchnęło nas na małą podróż w stronę północy, wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy w stronę Wioski Świętego Mikołaja położonej w Laponii, północnej części Finlandii oddalonej od Tampere 9h drogi.  Mimo, że jest kwiecień, na wjeździe do Laponii przywitała nas śnieżyca, która na szczęście ustała po dotarciu na miejsce. Muszę przyznać, że od zawsze chciałam stanąć stopą na kole podbiegunowym i kolejny raz udało się spełnić jakieś tam moje drobne marzenie.  Sama Wioska Świętego Mikołaja nie ma tak naprawdę nic ciekawego do zaoferowania oprócz zdjęcia z czerwonym grubaskiem i mnóstwa pamiątek wystawionych na sprzedaż. Podejrzewam, że w okresie świątecznym dzieje się tu o wiele więcej rzeczy. Wdaliśmy się w krótką dyskusję ze Świętym Mikołajem, muszę przyznać, że całkiem sympatyczny. Niestety mnóstwo rzeczy było zamkniętych dla turystów, albo jeszcze nie otwartych bo w trakcie budowy. Tak czy inaczej, zdjęcie odhaczone, renifery zobaczone i śnieżna świąteczna pogoda w ...

Erasmus vol. 2 - Tampere, Finlandia

Obraz
Od dwóch miesięcy grzejemy nasz tyłek w fińskich saunach zaznając mroźnej północnej pogody. Nie tylko pogoda daje nam się we znaki ale również egipskie ciemności, które z dnia na dzień powoli ustępują. Nie ukrywam, że straszliwie się tu rozleniwiłam. Mówiąc  tu , mam na myśli   na blogu, ponieważ od Gruzji było jeszcze parę fajnych wyjazdów do opisania, które mam nadzieję uzupełnić. Również, tu  w Finlandii jest leniwie bo w porywach chodzę dwa razy w tygodniu na uczelnię i nic więcej kreatywnego nie potrafię z siebie wykrzesać.  Prowadzimy trochę inne życie niż przeciętni Erasmusi. Tak to jest, jak wyjeżdża się w parze. Czy to dobrze czy to źle, nie da się porównać. Jest zupełnie inaczej. Mieszkamy odizolowani od studentów, co utrudnia zagraniczne kontakty i towarzyskie spotkania na wspólnym korytarzu (bo go po prostu nie ma). Ma to swoje plusy, bo stworzyliśmy sobie własne domowe zacisze. 

Urokliwa Gruzja

Obraz
22.11-30.11.2015 Warszawa – Kutaisi Kutaisi – Warszawa To nie brak pieniędzy sprawia, że zamiast jeździć i czerpać z życia to, co najlepsze tylko siedzisz i co najwyżej marzysz o podbijaniu świata wertując kolejne strony ze zdjęciami w Internecie. Podstawowym problemem jest szukanie wymówek i ograniczeń na siłę, nawet to nieświadome, które w jakimś stopniu niepotrzebnie zniechęca Cię do wyjazdu. A tu nie mogę, bo nie wiem jak z pracą, jak z uczelnią, a to jeszcze dużo czasu. Będąc szczerym, nigdy nie byłam pewna czy będę w stanie jechać kupując bilet lotniczy, ale w ciągu tego czasu robiłam wszystko, co w mojej mocy, żeby to było możliwe. Jeśli naprawdę chce się coś zrobić, dążąc do tego, osiągniesz to. Minęły cztery miesiące po powrocie z tego uroczego kraju. Było warto? Zawsze warto. Gdziekolwiek się człowiek nie znajdzie, każda wyprawa daje doświadczenie. Nie istotna jest destynacja, ważne są przeżycia, poznani ludzie i gdy już się wróci, przejrzenie na oczy i docenie...

Boskie Buenos Aires / Divine Buenos Aires

Obraz
        Dopiero teraz mam czas pomyśleć o zbliżającym się wyjeździe i nie ukrywam lekkiego strachu podsyconego fascynacją. Wszystko, czym będę chciała się z Wami podzielić między 27/06 a 04/09 znajdziecie pod tym postem. Angielska wersja dla tych, którym same zdjęcia nie wystarczają. Finally I have a time to think about my upcoming trip and I need to admit that I feel a bit of fear and fascination in the same time. Everything what I would like to share with you between 27 th June and 4 th September you will find in this post. English version is for the ones who need more than pictures.  Start 27/06/2015 28.06.2015 U mnie już po dwudziestej drugiej, u Was po trzeciej w nocy a ja się czuję jakby była piąta rano. Wczoraj w nocy dojechałam bezpiecznie na miejsce bez żadnych niespodziewanych przygód. Loty chodź długie, całkiem przyjemne. Nadrobiłam muzyczne i filmowe zaległości, do czasu, bo oczywiście musiał zawiesić mi się odtwarzacz, więc ...

Montevideo

Obraz
Będąc w Argentynie uświadomiłam sobie, że spełniam kolejne drobne marzenia nie zdając sobie z tego sprawy. Ucząc się w szkole geografii, człowiek skupia się na jednych rzeczach bardziej, na drugich mniej. Są takie nazwy, które od razu się zapamiętuje jak i również takie, które mimo szczerych chęci nie idzie przyswoić. Pamiętam to jak dziś, że właśnie La Plata była dla mnie intrygująca i przyciągająca w swoim brzmieniu. Pamiętam również, że jako dziecko powiedziałam sobie beztrosko „Kiedyś się tam wybiorę.” Jak tak dalej wszystko będzie się realizowało, to będę wysyłać kartki z Kiribati. Nie tylko się tam wybrałam, ale również przepłynęłam La Platę w poprzek. Wcale się nie dziwię, że Magellan podczas swojej podróży dookoła świata, przez przypadek zagubił się właśnie w tym miejscu. Rzeka wcale przypomina rzeki, a wielkie morze lub nawet ocean. Podróż z Buenos Aires do Urugwajskiego Montevideo trwała nieco ponad 2 godziny. Nigdy się nie interesowałam tym krajem a jedyną rzeczą, j...

Niskobudżetowe Oslo

Obraz
Weekendowy powrót do wspomnień.  Jak tylko zobaczyłam tanie bilety lotnicze do Oslo, w mgnieniu oka straciłam logiczne myślenie i w ciągu 3 sekund byłam uboższa na koncie o 38 zł.  Jako, że to miasto nie jest mi obce i zwiedziłam je ponad dwanaście razy wzdłuż i wszerz za każdym razem z innymi ludźmi i w innej atmosferze, postanowiłam, że podzielę się z Wami moimi sentymentami.  Jak powszechnie wiadomo, Norwegia jest niesamowicie drogim krajem, pod każdym względem. Gdy jest się ograniczonym na zwiedzanie tylko przez weekend (wbrew pozorom, wtedy najczęściej są dostępne tanie loty), można ten czas bardzo łatwo i korzystnie zaplanować.  Po pierwsze, zastanówmy się na jaki rodzaj turystyki się nastawiamy. Jak chcemy zwiedzać muzea to polecam OsloPass, w którego cenie mamy wejścia do większości muzeów wraz z biletami na całą komunikację miejską. Najważniejsze, Galeria Narodowa czynna jest za darmo w niedzielę więc na ten temat tylko trochę napomknę,...

Ålesund - wyprawa za jeden uśmiech

Obraz
3 dni, 2 doby i ani jednej wydanej korony. Mimo ulewnego deszczu, porywającego sztormu i gradu wbijającego się w poliki był to jeden z tych wyjazdów, w których uświadomiłam sobie, że "nie dam rady" to tylko puste słowa siedzące w głowie.  Bilety kupiliśmy we wigilię, taki mały prezent na gwiazdkę. Trzy miesiące później spotkaliśmy się na dworcu aby rozpocząć naszą przygodę. Trzy dziewczyny, dwóch chłopaków. Tych drugich nie znaliśmy wcześniej, ale teraz po powrocie, nie wyobrażam sobie innego składu naszej ekipy. Podróżowaliśmy na stopa po całej okolicy, co wcale nie było takie trudne jakby się mogło wydawać. Powszechnie krąży opinia, że w Skandynawii ciężko się na niego załapać. Nam się udało i to 8 razy. Jedyne czego się obawialiśmy to wybrudzenia wnętrza ich nieskazitelnych samochodów naszymi obłoconymi, mokrymi buciorami.  Pierwszego dnia zdobyliśmy szczyt na wyspie Godøya, stawiając opór grawitacji i wichurze, która jak się okazało była dopiero początkiem ...