Grzechem jest nie skorzystać z możliwości, jakie dają
w dzisiejszych czasach uczelnie, dlatego rok temu, gdy zaczął się nabór
programu Erasmus bez jakiegokolwiek wahania dopełniłam wszystkich formalności
związanych z wyjazdem. Dziś, po powrocie mogę powiedzieć, że nie zamieniłabym
tego doznania za nic w świecie. Spędziłam w Norwegii pół roku, od stycznia do
czerwca. Pierwsze trzy miesiące można zaliczyć pod kategorię depresyjne, ale
tylko pod względem deszczowej lub śnieżnej pogody. Dzień, który można było
odczuć przez maksymalnie 3h w ciągu doby w większości był szarobury. Jednakże
dobre towarzystwo i możliwość zapełnienia czasu przez uprawianie sportu na
siłowni nie pozwoliło ludziom zwariować. Po kwietniu nastąpiła diametralna zmiana. W moich
oczach ujrzałam zupełnie inne miasto z innymi możliwościami, w którym zostawiłam największą część mojego serca.
Dzięki wyjazdowi miałam okazję poznać wielu
wspaniałych ludzi z różnych stron świata. Od Singapuru przez Koreę do Brazylii
i Argentyny, jak i również zwiedzić dodatkowo kilka państw więcej.
Najpiękniejsze jest to, że kontakt z tymi ludźmi pozostaje nieprzerwany do dnia
dzisiejszego i mam nadzieję, że będzie trwać jak najdłużej się da.
Nauczyłam się samodzielności, decyzyjności, gospodarowania wydatkami, samodzielnego prania, planowania przy robieniu zakupów i gotowania, co uważam za jeden z największych atutów wyjazdu. Niestety po powrocie jestem zbyt leniwa, żeby dalej kontynuować te codzienne domowe obowiązki.
_____________________________________________________________________
Jeśli ktoś mi powie, że do podróżowania potrzebna jest walizka
pieniędzy to parsknę śmiechem. Oczywiście wiadomo, że jakiś nakład finansowy
musi być, ale uważam, że jest to najmniejszy problem w całym tym planie. Mogę
pokusić się o stwierdzenie, że jest to taka sama suma jaką by człowiek wydał
siedząc na tyłku w swoim mieście. Po prostu nie można przepłacać, ale szukać
okazji gdzie tylko się da. Poza tym każda uczelnia przyznaje stypendium na wyjazd, które w wielkim stopniu pomaga zacząć tę wspaniałą przygodę.
 |
| Ratusz miejski, Oslo |
 |
| Vigelandsparken, Oslo |
 |
| Parlament, Oslo |
Gdy oglądam zdjęcia przypadkowych ludzi zrobione na samym
początku wyjazdu, teraz widzę w nich znajomych, przyjaciół wraz z masą
wspomnień przewijających się przez głowę.
Po dwóch miesiącach zaliczyliśmy darmową podróż promem z Oslo do Kopenhagi i tam tak naprawdę zaczęły się przyjaźnie. Bilet wygraliśmy na stronie przewoźnika, niemożliwe? A jednak. Dopasowaliśmy termin, w którym płynęło jak najwięcej osób razem i w drogę!
Wyjazd pierwszego dnia po godzinie 16, dopływamy o 9 dnia następnego. Mamy 7h na zwiedzanie i w ten sam dzień pakujemy się znów na pokład DFDS Seaways w drogę powrotną. Wydawałoby się męczące i takie było ale w dobrym towarzystwie idzie przezwyciężyć wszystko.
Kolejne dwa miesiące później wylądowaliśmy w katalońskiej Barcelonie.
 |
| Magic Fountain, Barcelona, Hiszpania |
Jeśli ktoś w dalekiej przyszłości miałby zamiar mi się oświadczyć, to nie wyobrażam sobie innego miejsca niż Magic Fountain na tę okoliczność.
 |
| Widok z Montserrat, Barcelona, Hiszpania |
 |
| Park Güell, Barcelona, Hiszpania |
 |
| Dom Gaudiego, Barcelona, Hiszpania |
 |
| Widok w drodze na Montserrat |
 |
| Widok z Montserrat, Barcelona, Hiszpania |
 |
| Park Güell, Barcelona, Hiszpania |
 |
| Punkt widokowy, Barcelona, Hiszpania |
A gdy ponownie minęły dwa miesiące, wybraliśmy się na jeden z wyjazdów, który będę pamiętać do końca życia, Stavanger, Norwegia.
Udało nam się również załapać na tegoroczny Norwegian Wood Festival. Dzięki spostrzegawczości mojej bratniej duszy z Hiszpanii, oraz pracy od rana do wieczora na terenie imprezy, otwieraniu setek butelek Coca Coli gołą ręką i rozlewania hektolitrów piwa do plastikowych kubków w następny dzień festiwalu mogłyśmy się wyszaleć na koncertach.
 |
| Passenger, Norwegian Wood Festivalen 2014 |
 |
| Passenger, Norwegian Wood Festivalen 2014 |
 |
| John Mayer, Norwegian Wood Festivalen 2014 |
 |
| John Mayer, Norwegian Wood Festivalen 2014 |
 |
| Wizyta Dalai Lamy w Chateau Neuf, Oslo. |
Po darmowe bilety staliśmy w kolejce trzy godziny, ale opłacało się.
Od stycznia do lipca udało nam się zwiedzić w mniejszym lub większym gronie 6 krajów. Począwszy od Norwegii przez Szwecję, Danię, Hiszpanię, Czechy a także w bardzo dużym stopniu Polskę, od Gdańska po Kasprowy Wierch.
Dziękuję wszystkim znajomym, którzy odwiedzili mnie podczas mojego pobytu w Oslo, współtworząc tę całą historię i sprawiając, że oprowadzanie po raz dziesiąty po stolicy Norwegii nigdy nie było dla mnie takie same. Jak również tym, których dane mi było spotkać na mojej drodze właśnie tam.
Ten wyjazd sprawił, że moje ambicje urosły do niesłychanie wysokich. Z utęsknieniem wyczekuję czerwca i możliwości wcielenia moich nowych planów w życie. Na razie jednak muszę zejść na ziemię, praca licencjacka sama się nie napisze.
Przez Ciebie chcę tam jechać! W sensie do Oslo.
OdpowiedzUsuńAle Poznań też nie jest taki najgorszy ;D
~ Madzia!
Poznań jest cudowny sam w sobie i zawszę będę do niego wracać :)
UsuńI'm stalking.
OdpowiedzUsuńThe best stalker ever ;)
Usuń